Z pewnością zauważyliście, że w ciągu ostatniego miesiąca zaniedbałam bardzo bloga :( Powinnam z to zostać solidnie zbesztana i świetnie o tym wiem. Na swoje usprawiedliwienie muszę dodać, że przez ostatnie 2 tygodnie, znajdowałam się 500 km od domu, bez kolekcji, bez aparatu (a dokładniej karty pamięci, której oczywiście nie wzięłam) i z bardzo słabym dostępem do internetu. Co więc robiłam 3 tygodni temu? No więc większość mego czasu "pożarły" próby do przedstawienia, które miało być uroczystym zakończeniem pobytu klas 6 w szkole podstawowej. W końcu nie codziennie kończy się szkołę podstawową? :) Niestety, nie udało mi się dostać do wymarzonego gimnazjum ;( Widać średnia 5.40 (w zaokrągleniu) to wciąż za mało... No cóż, mówi się trudno. Może tak właśnie miało być? Może to nie było miejsce dla mnie? Raczej nigdy się tego nie dowiem.
* * *
Abstrahując od spraw, które z pewnością zupełnie nie interesują czytelników tego bloga, wkraczam teraz w końsko - modelarską tematykę. Kolekcja bynajmniej nie stoi w miejscu. Nowi przybysze, zapowiadani w ostatnim poście już od jakiegoś czasu, stoją na półce i cieszą oko. Jeden z modeli wrócił z powrotem do sprzedawcy z powodu wady, ale nowy egzemplarz jest już częścią mojego stadka. Przybyło też koni (i nie tylko) w mniejszej skali. Mam również bardzo ambitne plany jeśli chodzi o akcesoria, a w tym:
- obdarować kantarami wszystkie konie w skali 1:9 (Traditional)
- stworzyć derkę przeciwdeszczową w skali 1:9
- dokończyć siodło westernowe w skali 1:9
- stworzyć siodło skokowe w skali 1:9
- wykonać dioramę do zdjęć
- dla równowagi stworzyć derki, kantary oraz rzędy jeździeckie dla koni w mniejszej skali
Planów jak widać dużooo, ale czasu brak... I to pomimo wakacji! Materiały na derkę już są w drodze, a ostatnio udało mi się wykonać parę kantarków. Wciąż zastanawiam się nad otworzeniem takiego "mini biznesu", polegającego na tworzeniu końskich akcesoriów na zamówienie ;) Chciałabym wprowadzić to w życie, ale nie mam jeszcze 100 % pewności ^ ^ Teraz przenieśmy się do niezwykłego miejsca, miejsca w którym spełniają się sny i marzenia... Zapraszam do Stadniny Eskadalii.
* *
*
Ganges - orientalny przybysz...
Nadeszło lato, a wraz z nim gorące, upalne dni. W stadninie, sezon jeździecki, jest w pełni rozkwitu, a nasze konie dzięki wcześniejszym przygotowaniom, zdobywają liczne nagrody i doświadczenie. Na półkach znów zagościły, mieniące się w słonecznej poświacie puchary, medale
i statuetki, będące idealną wizytówką naszych sportowych osiągnięć. Wraz z nadejściem tej słonecznej pory roku, zdecydowaliśmy, że konieczne będzie zakupienie dodatkowego sprzętu jeździeckiego i stajennego. Specjalne preparaty, odstraszające natrętne i szczególnie liczne latem owady, siodła, ogłowia, szczotki, zgrzebła, kantary i oczywiście uwiązy. Zainwestowaliśmy również sporo pieniędzy w unowocześnienie naszych stajni oraz dodatkowo zabezpieczyliśmy i ogrodziliśmy pastwiska. Teraz możemy spać spokojnie, nie martwiąc się o zdrowie naszych podopiecznych, przebywających poza przytulnymi boksami i stajniami. Wiedząc, że wszystkie zwierzęta są bezpieczne, podjęliśmy decyzję o dołączeniu nowych koni do stada. Nie było to proste - długo wybieraliśmy, jaki wierzchowiec powinien stać się częścią stadniny. Mieliśmy na oku pare ciekawych "okazów", ale czuliśmy, że nie jest to dokładnie to czego szukamy. Wreszcie los się do nas uśmiechnął. Nasza pracownica i równocześnie współwłaścicielka stadniny - Rita, jadąc do sklepu ze sprzętem jeździeckim, postanowiła przejazdem wpaść do swojego najlepszego przyjaciela - Rayan'a, który zawodowo zajmuje się hodowlą koni. Zwierzęta żyjące pod jego opieką, mają zapewnione dosłownie luksusowe warunki, są zadbane i oczywiście - idealnie zbudowane i świetnie wyszkolone. Rita przechadzając się po ekskluzywnej stajni, przyglądała się bacznie wszystkim koniom. Zwierzęta były wspaniałe, ale żadne z nich nie miało w sobie tego czego szukaliśmy. Aż w końcu dziewczyna dotarła na sam koniec budynku i jej oczom ukazał się wspaniały ogier Marwari.
